• Wpisów:12
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:732 / 61 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Podjełem decyzje , zbyt szybka, zbyt pochopna, żałuje tego.
Nie, jednak cieszę się ... sam nie wiem !!!!!!!!
Za bardzo ona już ucierpiała , chociaż jest silna, jest już na wykończeniu ... psychika , ta co tyle przeżyła i tyle wytrzymała, wytrzymuje ... umowiłem się do specjalisty i sam nie wiem czy się cieszyć czy żałować tej decyzji ... to jest jak huragan w mojej głowie.




 

 
Dziś zauważyłem jedna sprawe która od dłuższego czasu robie . łudzie kupują jedzenie aby je potem zjeść ja kupuje je aby uspokoić sumienie, aby moja świadomość była mniejsza. Ciagle jestem przekonany że nie mam kłopotu z jedzeniem bo nie czuje obrzydzenia do niego, też nie licze kilogramów ani kalori ja po prostu nie jem( tzn jem ale głównie to są słone przekąski lub śadowe ilości czegoś normalnego typu warzywo lub owoc , jogurt lub czasem kromka chleba lub bułka). Mimo to i tak chodzę do sklepu kupuje produkty ale ich nie używam, nic z nimi nie robie , po jakimś czasie i tak ktoś je zje z domowników ... Jedynie co mi to daje to to że mam spokojniejsze sumienie.. a czym się żywie głównie? Może to dziwne ale wyglądem i zapachem. Właściwie to sprawia że przestaje byc głodny ...
P.S. Psychika i zmysły zawsze zaskakują ludzi


 

 
Każdy z nas miał taka chwile w której pragną , aby winny poczuł to co my czujemy. Żeby przekonał sie jak to jest kiedy sprawia komuś cierpienie . Ten stan który nie pozwala nam żyć .
A gdyby mieć od tego ksiażkę , która pozwalała by nam sprawiać komuś ból , może to sadystyczne ale ilu z nas nie chciałoby tej sprawiedliwości wobec drugiej osoby .
Osoba łamiąca serce aby odczuła ten sam ból co my przez miesiac, codziennie, albo twoi prześladowcy aby odczuli ten sam strach co ty idąc spokojnie ... stać sie bogiem dla innych, oczywiście w granicach rosądku.




 

 
Kiedyś byłaś moja przyjaciółką , najbliższą rzeczą jaka była przy mnie. Dziś cię odtrącam , nie chcem ciebie , mimo że jest mi ciężko walcze aby znowu nie prosić cie o pomoc.
Brakuje mi tego stanu , tego uczucia kiedy to co było w całosci zostaje rozcięte , ten ból który uświadamiał mnie że jeszcze żyje a moje problemy są łatwiejsze. Mimo że to jest jak uzależnienie w dodatku takie paskudne chciałbym do tego wrócić. Prawie każdej nocy chcem tego , chcem właśnie ulżyć sobie w ten, a nie inny sposób... Tak bardzo tesknie za "samookaleczaniem "




 

 
Już dawno nie pamietałem co to znaczy dzień wolny , niby odpoczełem ale jednak właśnie problemy i zmartwienia nie dały o sobie zapomnieć.. miałem kilka poważnych rozmów z rodziną , znajomymi.
Znowu usłyszałem że sie wykończe , jestem tego świadom ale brne w to dalej , kolezanka wysłała mi zdjęcia swojej ręki (rany) , zabolało mnie to zwłaszcza ze sam mam swoją historie związaną z tym.
Inna rozmowa była z osoba zamknieta w sobie, ważną dla mnie ale nie wiem jak jej udowodnić, że nie musi sie obawiać że nie bede traktować jej jak problem . Chciałbym jej jakoś z tym pomóc tylko jak do niej dotrzeć, eh mam nadzieje że z czasem to mi sie uda.
I rozmowa dnia która do mnie trafiła najbardziej, a udawałem że nie słucham to alkohol .. martwie sie i boje że kiedyś to wykończy go, ale czasem nie da się komuś tego wytłumaczyć bo on wie lepiej .
Na koniec jeszcze jest moja grupa która nie wiem jak, ale sprawia ze lepiej wszystko umiem znieść dziekuje ze jesteście ;*
czuje że... znowu życie nabiera za duże tempo, musze mu dorownać albo popłynąć z nim ...


 

 
napisałem dziś co myśle do ważnej mi osoby , teraz czekam na jej reakcje ... czuje ulge ale też niepewność sam nie wiem czego mam oczekiwać , ale chociaż to było szczere
 

 
Jest źle , mój tryb doprowadza mnie do granic możliwości , mała ilość snu , mała ilość jedzenia duży wysiłek fizyczny , wiele myśli które męczą ... Myśle ze jak bym zrobił badania położyli by mnie na kilka dni aby mnie naprawiź , tylko po co ? Nawet nie chcem , nie mam po co..
Uważam ze człowiek jeśli jest zawzięty potrafi złamać każda bariere mimo że często niszczy przez to sam siebie.
Mój stan na chwile obecną: duże nudności i sporadyczne plucie krwią od zmęczenia ... nie wykończe się dam rade !!!!!!!!!!
 

 
Zawsze w naszym życiu mamy chwile nie uwagi chwile w której nasz bariera zaczyna pękać, zwłaszcza kiedy jesteśmy zamknięci na świat co wtedy ?? Twój bezpieczny klosz zaczyna mieć rysy a świat pod nim się zmienia w zależności od tego na kogo trafiamy nasz świat staje się bardziej kolorowy lub bardziej mroczy ... ja mam ta pierwszą wersje straciłem czujność i własnie ktoś zaczą pukać w moją szybkę i ja niszczyć.
Cudowne uczucie jak twój świat wypełnia nowe powietrze wszytsko zaczyna sie zmieniać i zaczyna ci sie podobać to co tam sie dzieje .....Niestety.....
To chwilowe uczucie już mineło a ja zaczynam łatać pękniecia i wzmacniać szkło aby kolejnym razem być pewienn czy aby napewno chcem tej zmiany ...


 

 
Czy to jest w ogóle możliwe że po za nasza własna rodziną ktoś zostanie na zawsze z nami albo chociaż na dłużej . Nie wbije noża kiedy bedzie miał okazje , nie ucieknie kiedy bedzie trudniej , nie odwróci sie kiedy wszyscy nas zostawią. Ludzie to bardzo kruche istoty często zachowują sie jak hieny idące za stadem. Dlaczego nie jesteśmy jak łabędzie co dobierają sie na całe życie... eh jakie by to było piękne mieć przyjaciela na zawsze a nie na chwile .... Pustka byłaby wypełniona a problemy łatwiejsze do przejścia


 

 
Jak to jest że uważamy że za każdym razem jest ktoś lepszy , ładniejszy . Nigdy nie uznajemy się za idealnych gonimy sami siebie do nierealnej perfekcji.
Idąc ulica , bedą gdzieś w lokalu zamiast myśleć o czymś miłym skupić się choć troche na danej chwili, znajdujemy swoje lepsze odbicie i skupiamy się na nim , dlaczego? Bo każdy z nas ma komlepksy i wychodzi z założenia że nie jest wystarczajaco piękny ...Sam do nich czasem należe z powodu na swoje piegi choc wiele razy slyszałem że są urocze , blizny na rekach i swoja sylwetkę która jest już w porządku... eh gdyby można było usunąć z siebie to porównywanie do innych świat może byłby lepszy a my byśmy siebie z łatwością akceptowali ...


 

 
Uczucie znane każdemu czasem nawet aż za bardzo , jest chwilowe choć czasem doprowadza nas do szaleństwa.
Nie lubimy tego pokazywac często też zamienia sie w smutek, rozpacz a jak powstaje ?? Nagle robi się nam gorąco i czujemy ten przypływ negatywnej energi aż wkońcu kumulacja jest zbyt duża i natepuje wybuch w postaci krzyku, a czasem łez ...
A co jak nasza złość objawia się smiechem , milczeniem i wszystko zostaje w środku jak u mnie ... a co jak kiedyś wybuchne jak to się skończy czy pod wpływem emocji posune się za daleko i przeleje tą złość na kogoś niewinnego.
Brakuje mi siły aby to uwolnic ale też brakuje by to dalej trzymać



 

 
Nie sadziłem ze tu wróce, ale tak mi będzie łatwiej chociaż do momentu kiedy będę czuł że tak bardzo upadłem że nie wstane.
Zaczeło się normalnie gorsze dni nic wiecej , mniej snu niż zwykle , brak chęcie na większe działanie , zamykanie sie na świat, udawanie ze wszytsko jest okey .
Powoli uświadamiam sobie że to wróciło - pierwsze objawy depresji
Depresja to stan, choroba z której według mnie nie da sie wyleczyć , da sie to zaleczyć lub zagoić jak głeboką rane ale jednak blizna i tak zostanie tak samo z tym . Mineło kilka lat i myślisz sobie super wkońcu normalne życie bez niej a tu ona jak dobra przyjaciółka wychodzi za rogu i mówi : " Witaj dawno sie nie widzieliśmy może mnie zaprosisz i porozmawiamy " . Mimo ze nie chcesz i tak idziesz z nią dalej i akceptujesz to ze robi ci błoto w pokoju .